Alicja 25 lat. Wrzodziejące zapalenie jelita grubego od 2016

W 2015 roku trafiłam do szpitala z ogromnymi bólami brzucha, wymiotami (głównie z bólu, z zawartością krwi). Zdiagnozowano mi przewlekłe zapalenie żołądka i dwunastnicy.
Następnie w sierpniu zaczęłam wypróżniać się na czerwono. Krew była wszędzie: na papierze, w kale; a cała toaleta opryskana. Ból był nie do wytrzymania. Wypróżniałam się koło 17 razy dziennie. Byłam niesamowicie osłabiona, wiec skontaktowałam się z lekarzem, który powiedział, ze dopiero po badaniach na krew utajona, może coś zaczac działać (co było zabawne, gdy krew widoczna była na całym kale gołym okiem).
Koniec końców, zgłosiłam się do szpitala, myśląc, ze wszystko jest sprawka żołądka. Lekarz, widząc zaś moje objawy, okrzyczał mnie i zapytał, czemu nie przyjechałam wcześniej.
Po zrobieniu rektoskopii zdiagnozowano mi wrzodziejące zapalanie jelita grubego w stanie średnio ciężkim (mimo ze w rok schudłam 18 kg).
O zapaleniu żołądka kompletnie zapomniano i dostawałam obiady, które drażniły mi żołądek, przez co czułam się okropnie, ale, gdy uregulowali mi krwawienie, odesłali do domu.
Teraz mija kolejny rok z chorobą. Jest bardzo ciężko, ponieważ nie czuje się ani trochę swobodnie - nawet w remisji.
Zaostrzenia miewam średnio dwa razy w roku: lipiec/sierpień i luty/marzec, nieważne, czy trzymam się diety, czy tez nie.