Justyna 34 lat. Choroba Leśniowskiego-Crohna od 2010

Justyna

Chciałabym dać trochę nadziei tym wszystkim, którzy już nie wierzą, że może być lepiej z tą chorobą. U mnie na pokładzie Crohn od 2010 roku. Do 2021 było super...

Prawdziwy początek

...ale jak się Crohn rozszalał to już jedną nogą byłam na drugim świecie. Był koniec lipca. Miałam niedrożność, waga 37 kg, nie mogłam nic jeść. Ból był nie do opisania, jelita wręcz stały, bo jedzenie przechodziło prawie, że wcale. W domu zostawilam trzylatkę, moje serce było złamane.

Szpital

Trafiłam na oddział w ciężkim stanie. Poza tym chcę zaznaczyć, że zawsze szpital wojskowy w Lublinie będę miło wspominać ❤️
Byłam na gastro 3 tygodnie, tam mnie podreperowali na tyle, bym dała radę przejść operację. Dostałam końską dawkę sterydów, antybiotyki, albuminy, żywienie pozajelitowe. Od nadmiaru kroplówek leków spuchłam, że nie mogłam na siebie patrzeć...

A potem 2 tygodnie na chirurgii. Cięcie normalne, wycięto zastawkę, pół jelita grubego, trochę cienkiego i ropnie za macicą. Po operacji ból był ogromny, po narkozie rzygałam jak kot, musiałam mieć założoną sondę, byłam tak słaba przez pierwsze 3 dni, że aż moja mama pielęgniarka, która już wiele w życiu widziała, patrząc na mnie miała łzy w oczach. Więc możecie się domyślić jak było słabo.

Na szczęście następne dni były coraz lepsze, spacerki z balkonikiem po 3 razy na dzień, rehabilitacja. I w końcu nadszedł dzień, że po 5 tygodniach mogłam wyjść. Był koniec sierpnia.

Wolność

Nawet nie wiecie jakie to było dla mnie przeżycie wyjść na wolność 🙂 W domu człowiek nabierał sił, masy również, psychika też wróciła na właściwe tory. Po operacji zastawki i usunięciu kilku centymetrów jelit wiadomo, wizyty w kibelku są częstsze niż normalnie, ale najważniejsze, że nie boli.

Od operacji nie znam uczucia bólu, a trochę czasu już minęło. Jem normalnie, żyję jak zdrowy człowiek, z leków biorę Imuran (azatiopryna) i Sulfasalazynę, wyniki krwi książkowe. Nie przejmuję się chorobą i mam nadzieję, że taki stan będzie utrzymywać się już długo i że Crohn sobie śpi...

Ja jestem twarda i dzielna, taki dziad mnie nie złamie. Zdaję sobie sprawę, że każdy przypadek jest inny, ale pamiętajcie, że zawsze jest nadzieja na to, żeby choć trochę było lepiej i że medycyna oraz dobrzy lekarze potrafią działać cuda.

Mam nadzieję, że choć trochę w kilku osobach zapali się pozytywna myśl, że z chorobą da się walczyć i że po każdej burzy wychodzi słońce tak jak i u mnie :)

Chciał(a)byś podzielić się historią swojej choroby? Zarejestruj się i uzupełnij profil łącznie z historią. Jeżeli będzie wyczerpująca i dobrze napisana skontaktujemy się z Tobą w temacie jej publikacji.